Zaufałam sąsiadce bardziej niż własnej matce, a potem całe osiedle szeptało o moim życiu
Pamiętam moment, kiedy stanęłam na klatce schodowej i usłyszałam, jak obca kobieta powtarza słowo w słowo moje rodzinne sekrety. Wtedy dotarło do mnie, że osoba, którą wpuściłam do domu i serca, zrobiła ze mnie temat do rozmów na całym osiedlu. Dopiero po tym wszystkim zrozumiałam, że ostrzeżenia mojej matki nie były chłodem, tylko próbą ochronienia mnie przed bólem, który sama kiedyś przeżyła.